sobota, 8 lipca 2017

Ogród Botaniczny w Kolonii... po raz drugi







Miłość to jedyny skarb, który rozmnaża się poprzez dzielenie:
to jedyny dar rosnący tym bardziej, im więcej się z niego czerpie.
To jedyne przedsięwzięcie, którym tym więcej się zarabia,
im więcej się wydaje: podaruj ją, rzuć daleko od siebie,
rozprosz ją na cztery wiatry, opróżnij z niej kieszenie,
wysyp ją z koszyka, a nazajutrz będziesz miał jej więcej niż dotychczas.
(Bruno Ferrero)






Z Akwizgranu przyjechaliśmy do Kolonii... Mieliśmy jeszcze dużo czasu do odlotu naszego samolotu... Postanowiliśmy spędzić go w  Ogrodzie Botanicznym...  Pogoda była w miarę dobra, mnóstwo zieleni i kwiatów, czego więcej potrzeba? Był to świetny czas na relaks, spacer,  dobrą kawę, rozmowy i podziwianie kwitnących roślin... To już nasza druga wizyta w Ogrodzie Botanicznym Flora:









Ogród Botaniczny to idealne miejsce na plenerową sesję ślubną... Tutaj  powstają niezwykle urocze, pełne romantyzmu zdjęcia... Przepiękna, typowa barokowa forma ogrodu świetnie służy nowożeńcom za romantyczne tło do fotografii ślubnej...  Ten ogród jest przepiękny... Wprost rewelacyjnymi elementami są: fontanna główna z basenem, magiczne światło migocące pomiędzy liśćmi, róże pienne, dzbany z kwiatami na postumentach i wszędobylska zieleń...
Z  czerwonych pelargonii,  z pomarańczowych aksamitek, fioletowego heliotropu  tworzone są esy floresy i różnego rodzaju zawijasy, które wyglądają zjawiskowo na tle zielonego trawnika... Spacerując po Ogrodzie spotkałam wiele par, którym  robiono sesje ślubne...






Sporym zaskoczeniem była budowa nowego kompleksu szklarniowego... Odnawianie starych szklarni pochodzących z lat 50 -tych XX wieku, nie jest już możliwe... Nowe zostaną otwarte  w 2019 roku i obejmą one trzy klimaty, w których będą: rośliny tropikalne, kamelie i roślinny pustynne...  Jest tylko jedna szklarnia w której znajdują się paproci i fuksje... Nie ma już sadzawek których rosły papirusy, lotosy i ogromne, koliste pływające liście nazywane Wiktorią królewską... Tam gdzie wiosną wysadzano rośliny pustynne m.in. przeróżne kaktusy teraz rośnie facelia błękitna... W wielu miejscach Ogrodu Botanicznego jest plac budowy...





Moi  Drodzy  robię  sobie  wolne  od  blogowania... Ostatnie dni sprawiły, że  muszę to zrobić... Nie  wiem  jak  długo  mnie  nie  będzie...  Może  tydzień,  dwa,  miesiąc...  W obecnej chwili nie mam zielonego pojęcia ile to potrwa... Oczywiście, będę odwiedzać Wasze blogi...


Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Życzę miłego wypoczynku, udanego urlopu i wielu miłych doznań...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...




czwartek, 6 lipca 2017

Spacer po Akwizgranie








Od jakiegoś czasu snułam nieśmiałe plany wyjazdu do Akwizgranu (Aachen)... Słyszałam i czytałam, że ta  dawna stolica Świętego Cesarstwa Rzymskiego kryje wspaniałą przeszłość... To co pozostawało w sferze moich marzeń, w końcu stało się możliwe...  Zobaczyłam Akwizgran, miasto które  w VIII wieku Karol Wielki wybrał  jako centrum swojego imperium... Miasto,  którego symbolem
i monumentalnym świadectwem dawnej świetności Europy  jest katedra...  Tutaj koronowali się  władcy ówczesnego świata, 32 cesarzy i królów niemieckich...    Myślę, że każdy kto odwiedził Akwizgran kieruje swe kroki do ogromnej katedry i pięknego ratusza, których budowę  zlecił  Karol Wielki...






Natura wyposażyła  Akwizgran w ciepłe źródła... Dwa i pół tysiąca lat temu byli tutaj Celtowie, którzy czcili bożka wody i zdrowia Granusa i przypisywali źródłom uzdrowiskowe właściwości... 150 lat p.n.e pojawili się  Rzymianie, którzy nazwali to miejsce Aquae Grani lub Aquisgranum (polskie Akwizgran) czyli Wody Granusa... Na ruinach zachodniego cesarstwa rzymskiego powstało królestwo Franków... Pepin Mały docenił lecznicze walory term... Na miejscu rzymskiej świątyni zbudował kaplicę i rezydencję...To za czasów Karola Wielkiego zaczęła pojawiać się oznaczająca wodę nazwa Ach... Od Ach, blisko już do nazwy  Aachen... U podnóża zbocza stoi kolumnada i rotunda  ze źródłem  Elizy...
Z początkiem XIX wieku zbudowano ujęcia wód termalnych...







Ścisła starówka zajmuje stosunkowo niewielki obszar...  Otoczone młodszymi budowlami stare centrum miasta znajduje się na niewielkim wzniesieniu, na którego szczyt prowadzą brukowane uliczki i alejki... Swoje pierwsze kroki skierowałam do akwizgrańskiej katedry... To prawdziwa perła wśród katedr
i cudo, które jest efektem pracy ludzi na chwałę Boga... O katedrze, skarbcu katedralnym i innych zabytkach napiszę w innych postach...







W czasie  spaceru spotykałam ciekawe fontanny...  Są one charakterystycznym elementem miasta...  Fontanna Pieniężna z satyrycznymi postaciami, ilustrująca obieg pieniędzy... Moją uwagę przykuła fontanna Lalek... Wszystkie lalki mają ruchome stawy i przedstawiają typowe postaci miasta: jest ksiądz,  modnisia, straganiarka, jeździec na koniu, profesor... Jest fontanna  z rybami, ptaszkami
i Karolem Wielkim i wiele innych... Urzekła mnie niepowtarzalna atmosfera,  luz
i  radość życia  w tym mieście, mogłabym bez końca spacerować  tutejszymi, zabytkowymi  uliczkami...









Akwizgran ponoć słynie z kapryśnej aury... Nas tego dnia  miasto przywitało piękną, ciepłą i słoneczną pogodą... Jest coś dziwnego w Akwizgranie... Leży ono na pograniczu trzech państw: Niemiec, Belgii i Holandii... Nasze telefony powariowały  ponieważ operatorzy z tych  krajów co chwilę zasypywali nas SMS-ami z cennikami połączeń... Spacerując po mieście wciąż daje się odczuć powiew historii... To miasto ma ogromny wpływ na moje  wewnętrzne odczucia... Wiem, że nie tylko chcę tutaj być ale jeszcze kiedyś powrócić bo to miasto ma ogromny czar...





Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Życzę miłego, słonecznego weekendu...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...